Potrzebujesz pomocy specjalisty. Masz problem z prawem. Wyciągniemy pomocną dłoń. Napisz do nas
maleprosti

Blaski i cienie męskiej prostytucji

4 marca 2015

W Internecie pojawia się coraz więcej anonsów panów, którzy oferują swoje usługi seksualne. Męska prostytucja ciągle jest tematem tabu, ale coraz więcej mężczyzn pisze wprost o swoich doświadczeniach w sexbiznesie. Wiele osób myśli, że jest to prawdziwa „praca marzeń”, choć rzeczywistość nie zawsze jest taka różowa…

Boski żigolo

Najpopularniejszą męską prostytutką w Polsce jest mieszkający na stałe w Australii „Grzesznik Adam”, który na swoim blogu opisuje blaski i cienie zawodu „pana do towarzystwa”. Choć w jego zwierzeniach nie brakuje gorzkich refleksji, to wydaje się, że wiedzie życie boskiego żigolo, któremu udało się połączyć miłość do seksu z miłością do pieniędzy. Większość anonimowych opowieści o męskiej prostytucji to zwierzenia panów, którzy spotykają się z bogatymi kobietami, które w zasadzie chcą nie tyle seksu, co czułości, troski, rozmowy. Można zatem odnieść wrażenie, że męska prostytucja to coś więcej niż nierząd – to niemalże misja, w której chodzi o to, by samotna w małżeństwie kobieta, poczuła się znów pożądana i zrozumiana.

W wyobraźni wielu mężczyzn to zawód marzeń, ale rzeczywistość nie jest taka kolorowa. Nie każda kobieta jest Claudią Schiffer, nie każda jest miła i podniecająca. Seks jest towarem do sprzedania, więc, co przyznają pracujący dłużej w tej branży panowie, trudno mówić o większej przyjemności, ale raczej o konieczności bycia „gotowym” do akcji tak długo, jak będzie trzeba.

Prostytucja homoseksualna

„Męska prostytucja” często kojarzona jest nie tyle z klientkami co z… klientami. W prawidłowej nomenklaturze trzeba rozróżnić prostytucję męską i homoseksualną, chociaż bardzo często te dwa obszary na siebie zachodzą. W większości wspomnień przystojnych żigolo nie ma ani słowa o męskich klientach. Część z panów nie decyduje się na kontakty homoseksualne. Spora grupa jednak świadczy usługi w obie strony, ale z uwagi na normy społeczne nie przyznaje się do sypiania z mężczyznami.

Nie da się ukryć, że kierowanie ofert tylko do pań bardzo zawęża grono potencjalnych klientów – usługi dla kobiet są nadal dość niszowe i w Polsce niewielka grupa pań jest gotowa płacić za seks. Męskich klientów za to nie brakuje, dlatego część prostytutek decyduje się, niezależnie od preferencji seksualnych, także na takie kontakty. Niektórzy ograniczają się tylko do seksu oralnego, który wydaje się bardziej akceptowalny niż seks analny, niemniej jednak duży popyt i spore pieniądze, które można zarobić w tej branży sprawiają, że duża część „męskich dziwek” ostatecznie idzie na całość.

Co? Gdzie? Jak? Za ile?

Średnie stawki za noc są bardzo różne i zależą w dużej mieście od miasta, ale i od świadczonych usług. Godzina z klientką to zwykle 100-200 zł, a cała noc ok. 1000 zł. Są jednak mężczyźni gotowi na seks za znacznie niższe stawki, szczególnie tacy, którzy traktują to jako zajęcie dorywcze, rozrywkę, której pikanterii dodają pieniądze. W przypadku prostytucji homoseksualnej za godzinę przyjemności można wziąć ok. 100 zł, chociaż w stolicy, zadbani i rozchwytywani chłopcy nazywani „ksiażętami” dochodzą do kilkukrotnie wyższych stawek. Po drugiej stronie są jednak tzw. „wędkarze”, którzy godzą się na się na numerek za 20-30 zł. Najbardziej opłacalne są stałe układy w ramach sponsoringu lub escortingu, które gwarantują stały dochód na dobrym poziomie.

Mniej niż połowa panów decyduje się na pracę w agencjach. Większość zaczyna od ogłoszeń w Internecie. Opublikować anons może właściwie każdy, ale nie każdy ma szansę na powodzenie w tym zawodzie. Liczy się nie tylko wygląd – wysportowane, zadbane ciało, miła aparycja, ale i osobowość i komunikatywność. Wiele pań szuka w męskich ramionach pocieszenia, czułości – dobry „pan do towarzystwa” umie zaspokoić nie tylko potrzeby cielesne, ale i duchowe. Ważne są nienaganne maniery, dobre ubrania i styl.

Poza Internetem klientów można znaleźć także w ekskluzywnych klubach. Pań można szukać w barach hotelowych, gdzie często zjawiają się samotne bizneswomen albo mężatki, które akurat przyjechały na szkolenie. Męskich klientów najłatwiej spotkać oczywiście w barach gejowskich.