Potrzebujesz pomocy specjalisty. Masz problem z prawem. Wyciągniemy pomocną dłoń. Napisz do nas
XL_Fotolia_70772158_XS

Gdzie można się spotykać

13 stycznia 2015

W dzisiejszych czasach, nie tylko sypialnia zasługuje na uwagę, jako miejsce odpowiednie na oddawanie się miłosnym igraszkom. Kiedy pożądanie między dwojgiem kochanków staje się silniejsze od głosu zdrowego rozsądku, niemal każda lokalizacja wydaje się być trafionym pomysłem. Jeżeli akurat znajdujemy się w naszym domu lub pokoju hotelowym, klasyczny seks doskonale urozmaici zamiana łóżka czy kanapy w salonie, na podłogę, dywan, kuchenny blat, kabinę prysznicową, pełną zmysłowej pianki wannę. Amatorzy mocniejszych wrażeń, lubiący zastrzyk adrenaliny, coraz częściej wybierają jednak miejsca publiczne, jako swoją oazę rozkoszy, nie przejmując się możliwością przyuważenia ich seksualnej intrygi przez obcych ludzi. I na publicznych toaletach zazwyczaj się nie kończy! Co raz częściej podobne incydenty zdarzają się w przymierzalniach, na basenie, w kinie, na plaży, w parku, a nawet w zaparkowanym przy drodze samochodzie. Bardzo głośno mówi się także o „szybkich numerkach” w samolocie lub pociągu, na klatkach schodowych i korytarzach ewakuacyjnych. Nawet jeśli ta ryzykowna forma miłości po prostu sprawia nam przyjemność, dostarczając dodatkowych bodźców, musimy mieć świadomość, że takie zachowania według przepisów Polskiego prawa są zakazane. Za ich łamanie, jak za każde inne wykroczenie, grożą nam od łagodnych, aż po całkiem poważne konsekwencje.

Seks w miejscu publicznym jest postrzegany jako zachowanie nieobyczajne i budzące zgorszenie, chociażby przez możliwość obserwacji takich czynów przez nieletnich i dzieci. Nakrycie niepoprawnych entuzjastów przez osoby trzecie zazwyczaj obarczone jest jedynie poczuciem skrępowania (lub wręcz odwrotnie – dodaje satysfakcji) i ewentualną słowną naganą. Znacznie większe ryzyko niesie ze sobą interwencja policji lub straży miejskiej. W kodeksie wykroczeń znajdują się dwa artykuły, pozwalające obarczać przyłapanych w chwili rozpusty kochanków odpowiedzialnością karną. Pierwszy z nich, artykuł 51 KW mówi: „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”. W    tym przypadku sam akt nie jest przyczyną ukarania, ale raczej odgłosy jemu towarzyszące. Znacznie większe zastosowanie znajduje artykuł 140 KW: „Kto publicznie dopuszcza się nieobyczajnego wybryku, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 1.500 złotych albo karze nagany”.

Choć konsekwencje prawne brzmią naprawdę groźnie, to w rzeczywistości są wyjątkowo rzadko stosowane. O ile amatorzy publicznych uniesień seksualnych wyrażą skruchę, funkcjonariusze służb publicznych zazwyczaj podchodzą do nich w miarę pobłażliwie i poprzestają jedynie na lakonicznym pouczeniu. Pamiętajmy jednak, że cierpliwości i tolerancji ze strony policji lepiej nie nadużywać. Stresujących i wstydliwych wizyt na komisariacie zwyczajnie lepiej unikać.