Potrzebujesz pomocy specjalisty. Masz problem z prawem. Wyciągniemy pomocną dłoń. Napisz do nas
zakocz

Miłość a prostytucja

1 lipca 2015

Pamiętacie film „Pretty Woman” i miłość rodzącą się między prostytutką a klientem? Część młodych kobiet na początku swojej drogi wierzy w filmowe szczęście Julii Roberts i skrycie marzy o zakochanym kliencie, który nie tylko będzie bogaty, ale zrozumie i wybaczy błędy przeszłości. Rzeczywistość nie jest taka kolorowa. Płomienna miłość zdarza się… bardzo rzadko.

Zakochany w prostytutce – z męskiej perspektywy

Na forach internetowych nie brakuje wpisów od zdesperowanych panów, którzy zakochali się w prostytutkach i zastanawiają się, czy taki związek ma jakiś sens. Część z nich na początku nie wie o zawodzie wybranki – to spora grupa mężczyzn, którzy odkrywając przeszłość (a czasem i teraźniejszość) swoich kobiet, mają ogromny dylemat moralny. W takich sytuacjach problemem jest nie tylko sama prostytucja, ale przede wszystkim kłamstwo. Czy osobie, która zataiła tak ważną informację można w ogóle ufać? Czy można wierzyć, że rzeczywiście zerwała z zawodem? Na te pytania każdy musi odpowiedzieć sobie sam, ale przed ostateczną decyzją warto wybrać się wspólnie do psychologa – taka rozmowa rozwieje wszelkie wątpliwości.

Drugi przypadek to mężczyźni, którzy zakochują się w prostytutce podczas intymnego spotkania, z pełną świadomością tego, czym trudni się ukochana. Większość panów wątpi w szczerość uczuć kobiet żyjących z nierządu. Czy ich „miłość” nie jest tylko sposobem na wyciagnięcie pieniędzy? Czy każdemu klientowi mówią o tym, że jest wyjątkowy, inny niż wszyscy? Jak jest naprawdę? Cóż, większość takich deklaracji to element pracy prostytutki. Nie znaczy to, że nie ma w tym ziarna prawdy – są przecież mili, sympatyczki klienci, z którymi spotykamy się chętniej niż z innymi – ale nie zawsze warto widzieć w tych deklaracjach „coś więcej”. Pamiętaj, że prostytutka poza pracą to czasem zupełnie inna dziewczyna. Zakochujemy się w pewnym wyobrażeniu, w naszych fantazjach, w osobie, o której nic tak naprawdę nie wiemy.

Zakochana prostytutka

Bardzo niewiele prostytutek poznaje swoich partnerów w czasie pracy. Nie da się ukryć, że ten zawód stanowi pewną barierę w kontaktach z ludźmi i ciężko jest budować solidny związek na takich podstawach. Większość tych, które znajdują miłość, opiekę i szczęście poznaje swoich przyszłych mężów poza pracą. Część decyduje się na ujawnienie prawdy, część zaś ukrywa swoją przeszłość. Jakie rozwiązanie jest lepsze? Każdy przypadek jest inny, ale warto pamiętać o tym, że od przeszłości nie można uciec, a życie w ciągłym poczuciu zagrożenia, że „prawda wyjdzie na jaw” może być nieznośne.

Czy można zbudować związek z klientem? Prawie każda spotkała na swojej drodze zakochanego klienta, który namawiał do rzucenia wszystkiego, wyjazdu i ułożenia sobie życia na nowo. Czy warto wierzyć w takie deklaracje? Niekoniecznie. Nawet jeśli mężczyzna wiele obiecuje i wydaje się być wiarygodny, pamiętaj, że nie wiesz, kim tak naprawdę jest. Czy warto kłaść wszystko na jedną kartę? Na pewno nie. Przemyśl wszystkie „za” i „przeciw”, a przede wszystkim pozostań niezależna. Jeśli chcesz odejść z zawodu, nie licz na „zakochanego klienta” – licz na siebie. Załatw sobie mieszkanie, zbieraj oszczędności, poszukaj kontaktów ze starymi znajomymi albo z rodziną. Nigdy nie opieraj się tylko na deklaracjach mężczyzny, który chce cię „wyrwać z prostytucji” – bardzo łatwo uzależnić się od drugiej osoby, a przecież masz rozpocząć nowe, szczęśliwe życie. Stań na nogi i dopiero wtedy myśl o ewentualnym związku.

A co z miłością nieodwzajemnioną? Zdarzają się klienci, którzy są wyjątkowo „w naszym typie” – mili, szarmanccy, przystojni. Czy prostytutka może się zakochać? Oczywiście, że tak. Pamiętaj jednak, że jest to duża przeszkoda w pracy. Nie łudź się, że to, że jest miły i prawi ci komplementy, ma drugie dno, nie wmawiaj sobie, że jest między wami coś więcej. Co można zrobić w takiej sytuacji? Raczej nic, można zwierzyć się przyjaciółce, zagryźć zęby i żyć dalej zapominając o swoim wyidealizowanym Richardzie Gere. Warto jednak się zastanowić, czy twoje zakochanie to nie znak, że marzysz o założeniu rodziny, że chciałabyś mieć męża, może dzieci? Może podświadomie szukasz miłości, stabilizacji? Jeśli tak, warto zacząć się zastanawiać, czy to nie jest właściwy moment na ważną zmianę w twoim życiu…

  • http://dziewczyna-z-showup.blogspot.com/ Blogująca Call Girl

    Trochę tendencyjny tekst, więc dołożę trzy grosze od siebie:

    Kilka miesięcy temu przyszedł do mnie klient, z którym coś zaiskrzyło. Zaproponował spotkanie poza lokalem, zgodziłam się. Zapytał o cenę, odparłam, że wydaje mi się, że może być między nami coś więcej i na dłużej i pieniądze mogą z czasem okazać się problemem, więc dla uproszczenia od razu zrezygnujmy z płatności.
    Intuicja mnie nie zawiodła, jesteśmy razem. Nie obiecuje mi złotych gór, nie próbuje namawiać do zmiany zawodu. Po prostu jest moim chłopakiem.
    A że poznaliśmy się w mojej pracy? Jego przyjaciółka też sprzedaje seks, więc już dawno zdążył oswoić się z tematem, dla mnie to też nic szczególnego, więc nie robimy wielkiej dramy. Równie dobrze mogłabym być baristką w kawiarni, do której zajrzał.

    • MAtiP

      Nie wyobrażam sobie ze moja dziewczyna wychodzi do pracy i sprzedaje swoje cialo wraca do domu i uprawia seks z mna .

      • http://dziewczyna-z-showup.blogspot.com/ Blogująca Call Girl

        Ja sobie nie wyobrażam, że można sprzedać swoje ciało. Przecież ta fraza jest absurdalna i nie ma nic wspólnego z realiami pracy – czyli wykorzystaniem ciała w pracy (aktorzy też to robią, np. całują się ze sobą, pieszczą i imitują stosunek).

        Poza tym nie wiem czemu nie widzisz różnicy między miłością fizyczną pomiędzy partnerami a płatną usługą seksualną. Zapewniam Cię, że to zupełnie co innego. No chyba że dla kogoś najważniejsze jest, żeby ciało JEGO dziewczyny nie było tykane przez innego samca, wtedy rzeczywiście trudno to przeboleć…

        • MAtiP

          NIe chce sie wypowiadac za duzo moze nie mam ochoty brac dyskusji rowniez ,lecz moja potrzeba jest miec jedna kobiete w moim zyciu i to jest najwazniejsze,jedna jedyna ktora pokocham jaka jest ..
          lecz z czasem i tak przyjdzie do ciebie abys zmienila zawod!

          • http://dziewczyna-z-showup.blogspot.com/ Blogująca Call Girl

            Każda rozsądna osoba kiedyś zmieni ten zawód na inny. Do emerytury wszak w ten sposób się nie dociągnie.
            Ja mam w planach zmianę zawodu w przyszłym roku, a na razie robię to co lubię :)

          • KurtyzAnna

            Do emerytury się dociągnie, czemu nie? Tyle, że na tą emeryturę się nie zarobi, bo jak? Ale to inny temat. W odpowiedzi na właściwy: od 10 lat mam stałego partnera, który zarówno kocha, jak jest kochany. Jak to możliwe? Nie ma argumentów mogących przekonać ludzkość. Po prostu tak jest i już.

        • NoChybaNie

          Fraza tak absurdalna jak sama prostytucja w takim razie. Praca prostytutki a praca aktora to zupełnie inna bajka i porównywanie tego nie ma najmniejszego sensu bo jak zgrabnie napisałaś aktorzy „imitują stosunek”.

          Myślę, że każdy widzi różnicę między miłością fizyczną a płatną usługą seksualną. Obydwie te rzeczy są rozłączne. Dla każdego normalnego i zdrowego samca najważniejsze jest to, że jego kobieta należy tylko do niego. Nie wyobrażam sobie, że kobieta wraca do domu z pracy i całuje mnie ustami, którymi wcześniej obciągała jakimś nieudacznikom co przychodzą do prostytutek. O tym, że posuwali ją jak tylko mieli ochotę nie wspominam. W takie związki wchodzą tylko mężczyźni z jakimiś specyficznymi zaburzeniami osobowości. Możliwe,że tacy, których kręci fakt, że ich dziewczyna ciągle ktoś obrabia.

          Co do klientów prostytutek, samiec alfa nie płaci za seks, ma go wtedy kiedy chce, z kobietą jaką chcę i za darmo. Za seks płacą tylko nieudacznicy i mężczyźni, którzy naprawdę nie mają czasu (i jeśli chodzisz do prostytutki to na 99,9% nie jesteś w tej grupie)

          • http://dziewczyna-z-showup.blogspot.com/ Blogująca Call Girl

            No imitują stosunek. A ja nie imituję. Ale pracujemy ciałem. A ostatnio w Czechach wprowadzono specjalnie przeszkolone seksualne asystentki dla niepełnosprawnych – i one bynajmniej nie imitują stosunku. Jest też popularny masaż terapeutyczny całego ciała, w tym genitaliów i anusa, od tego co ja robię w pracy różni się głównie intencjami i warsztatem (ja jestem amatorką).

            Retoryką „normalnego i zdrowego samca” przeważnie posługują się samce. Ale niekoniecznie mężczyźni. A już na pewno nie mężczyźni otwarci, na poziomie i bez kompleksów, bo ci rozumieją, że różni ludzie mają różnie, nie narzucają własnej perspektywy innym i nie muszą dowartościowywać się nazywaniem innych mężczyzn nieudacznikami.

            A propos nieudaczników, odkąd pracuję na własną rękę, spotykam się głównie z zapracowanymi mężczyznami sukcesu. Bogaci, inteligentni, przystojni, wykształceni, kulturalni, zdrowi na ciele i umyśle… Rzeczywiście, często nie mają czasu, żeby utrzymać związek czy iść na podryw, który niekoniecznie zakończy się sukcesem. Ale to dlatego, że ciężko pracują na swoje wynagrodzenie, dzięki któremu stać ich na to, żeby się ze mną spotkać.

          • zaciekawiony

            dokładnie, pojawienie się seksualnych surogatek (asystentek) i tantrycznych edukatorek/masażystek, które/rzy też świadczą usługi swoim ciałem dokładnie tak samo, jak seks-pracownicy, powinno sprzyjać de-stygmatyzacji, o ile zastanawiający się nad tym uruchomią swoje szare i emocjonalne komórki

          • red

            Kompletne bzdury Mr Alfa O ‚Mega
            Po pierwsze nie bedziesz ani Ty ani zaden 100 Alfa mial kazdej kobiety, ktora chcesz. Zapomnij o tym!
            Po drugie nie kazdy kto chodzi do prostytutek to nieudacznik. Zastanawiam sie gdzie udalo Ci sie uzyskac takie statystyki? A moze twoja potrzeba by czuc sie lepszym od innych wymusza na Tobie takowe traktowanie i szufladkowanie ludzi?

        • zaciekawiony

          > można sprzedać swoje ciało
          jak Shylock proponował Antonio w Kupcu Weneckim Szekspira :)
          Zrobiłem tę (żartobliwą) uwagę zdając sobie sprawę, że nie jest to (być może) właściwe miejsce na uwagi tego typu; życzyłbym Wam wszystkim Bracia i Siostry szczęścia, zadowolenia, akceptacji i sukcesów w życiu zawodowym i społecznym, ale to bajka jest, może kiedyś nią być przestanie

      • zaciekawiony

        smutne :( wygonisz ją z domu, obrazisz się, strzelisz focha, ukarzesz jakoś inaczej?
        jak dla mnie kompletnie niezrozumiałe – to po co się wiążesz z drugim człowiekiem? by cię słuchała? myślałem, by odczuwać i dawać emocjonalne wsparcie; tak na marginesie, dawanie tego wielu ludziom to (humanistyczna) oznaka bycia człowiekiem a nie biologicznym zwierzęciem